Recenzja „Wotum nieufności”- Remigiusz Mróz
Nowa powieść Marty Kisiel - "Toń"
Recenzja książki Jaya Kristoffa - "Tancerze burzy"
Colleen Hoover i kontynuacja "Slammed"
Recenzja książki Samanthy Young - "To, co najważniejsze"

ScandalEyes Retro Glam vs Rocket Volum’ Express

by - 19:11







Rimmel ScandalEyes Retro Glam Extreme Black

Co pisze producent? Nowa maskara Retro Glam Extreme Black to extremalna dawka czerni w czerni! Szczoteczka w kształcie klepsydry jest idealnie dopasowana do linii rzęs, dzięki czemu świetnie je rozdziela i unosi. Dociera nawet do tych w kąciku oka! W połączeniu z formułą nasyconą pigmentami sprawia, że rzęsy są extremalnie czarne, extremalnie pogrubione i bez grudek. Retro Glam Extreme Black to efekt otwartego oka i sztucznych rzęs w wersji extreme!

Moja opinia: Z początku sądziłam, że to będzie mój ulubiony tusz, że nie zamienię go na inny. Jednak z czasem moja miłość do niego przeminęła. Plusem jest to, ze ładnie podkręca i pogrubia moje długie rzęsy i nadaje im czarny kolor. Jednak po pewnym czasie zauważyłam, że zaczyna zlepiać końcówki rzęs, na których pozostaje nadmiar tuszu (na górnej partii rzęs). Często po nałożeniu, musiałam redukować jego ilość, gdyż odbijał się na dolnej powiece. Jest wytrzymały i nie kruszy się. Mój płyn do demakijażu z Ziaji za ok 5 zł daje sobie z nim radę, ale dopiero w większej ilości. Podoba mi się szczoteczka.



Maybelline, Rocket Volum’ Express Mascara

Co pisze producent? Bezgrudkowa objętość rzęs zostaje osiągnięta dzięki ekskluzywnej, elastomerowej szczoteczce Jet - Glide. Rzęsy mają do 8x więcej wybuchowej objętości. Opatentowana szczoteczka pokrywa każdą rzęsę od nasady aż po same końce w mgnieniu oka. 

Moja opinia: Testuję go od tygodnia, więc na początek stwierdzę, że tusz dobrze kryje rzęsy, od nasady po same końce. Co ważne (dla mnie) nie skleja ich oraz nadaje ładny, czarny kolor. Rzęsy są dobrze rozczesane i wydłużone. Konsystencja ok, nie jest zbyt rzadka. Łatwo go zmyć przy pomocy płynu do demakijażu np. Ziaja.
Co do szczoteczki to trochę mi nie odpowiada, jest taka dużo, ale może to dlatego, że przyzwyczaiłam się do tej z Rimmela.



Zaprezentowane tusze mają swoje wady i zalety. Tusz nakładany trzema pociągnięciami szczoteczki (nigdy nie tuszuję mocno rzęs, gdyż tego nie lubię). Na daną chwilę lepiej sprawuje się Maybelline, gdyż nie skleja rzęs i nie robi grudek. Z boku rzęsy wyglądają fantastycznie. Jaka jest wasza opinia?

You May Also Like

10 komentarze

  1. A ja bardzo lubie mocno wytuszowane rzesy :).

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się tusz z Rimmela bez rewelacji, skleja rzęsy strasznie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. hm... Maybelline chyba maja najlepsze tusze do rzęs ;) chociaż obecnie mam Astora i też daj ąradę :D
    http://feather92.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda nie używałam tego wariantu Scandaleyes, a jedynie klasycznego, jednak uważam, że Maybelline bije na głowę Rimmela, przynajmniej, jeśli chodzi o moje rzęsy :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://bladezlo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam mocno tuszować sobie rzęsy^^
    nie miałam do czynienia z żadnym z tych tuszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam wcześniej żadnego z tych produktów.
    http://modajestnaszapasja.blogspot.com/2015/03/weather.html
    Będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie ślad u mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ani jednego ani drugiego bym nie użyła :)
    Nie lubię takiego efektu na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie granatowy od may. Jest idealny. Używam go od kilku miesięcy . Pozdrawiam, modernwings.blogspot.pl

      Usuń
  8. Maybelline zdecydowanie lepiej się prezentuje :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  9. Maybelline zdecydowanie ma lepsze tusze :)

    Dziękuje za komentarz i zapraszam ponownie do siebie :) Zachęcam również do konkursu :)
    [ life plan by klaudia ]

    OdpowiedzUsuń