Recenzja „Wotum nieufności”- Remigiusz Mróz
Nowa powieść Marty Kisiel - "Toń"
Recenzja książki Jaya Kristoffa - "Tancerze burzy"
Colleen Hoover i kontynuacja "Slammed"
Recenzja książki Samanthy Young - "To, co najważniejsze"

Maggie Stefvater: Złodzieje snów

by - 20:00


Gdy przewracamy ostatnią stronę powieści w naszej głowie wariują emocje. Czasem jesteśmy zachwyceni przeczytaną książka i pragniemy kontynuacji. Czujemy się jak zagubieni wędrowcy na pustyni błagający o choćby kropelkę wody, która ukoi nasze pragnienie. Czasem wylewamy morze łez. A innym razem czujemy wstręt lub złość albo ulgę, że to już koniec i nigdy więcej nie zajrzymy do tej książki. Jakie więc emocje towarzyszyły mi po przeczytaniu Złodziei snów Maggie Stefvater?

Po przeczytaniu Króla kroków byłam podekscytowana Ganseyem, Blue i Ronanem oraz magicznym i tajemniczym światem wykreowanym przez Maggie Stefvater. Bez wahania zakupiłam drugi tom powieści, aby ugasić swoje pragnienie. Blue, Gansey, Adam i Ronan obudzili linię mocy, jednak ich poszukiwania stanęły w martwym punkcie. Okazuje się, że nie tylko oni poszukują potężnego Glendowera. Przyjaciele dowiadują się także o niezwykłych zdolnościach Ronana Lyncha. Chłopak  potrafi kraść przedmioty ze snów. Jednak nie tylko on to potrafi.

W tej części na pierwszy plan wysuwa się postać Ronana. Dokładniej poznajemy jego losy i historię. Ronan Lynch to typ "złego chłopaka". A jak wiadomo to właśnie źli chłopcy zaskarbiają sobie uwagę i miłość czytelniczek. Arogancki, przystojny twardziel ze zranionym sercem i mroczną tajemnicą. Bez wątpienia był najlepiej wykreowaną postacią w tym tomie.

Po odłożeniu Złodziei snów poczułam niedosyt. Niedosyt w tym negatywnym znaczeniu. Od przeczytania minął już miesiąc. Długi czas zastanawiałam się co mogę napisać o tej książce i nic nie przychodziło mi do głowy. Dlaczego? Może miałam ku niej za duże oczekiwania? Może oczekiwałam czegoś zupełnie innego? Finałowa scena balansowała na granicy absurdu. Niektóre rzeczy pozostały bez wyjaśniania, przez co całość stała się absurdalna. Zdecydowanie autorkę poniosła wyobraźnia.

Bohaterowie praktycznie nie ruszyli z miejsca z poszukiwaniami, a przyznam się, że bardzo na to liczyłam. Niektórzy uważają, że każde słowo w tym tomie przesiąknięte jest magią. Osobiście tego nie odczułam. Oczywiście znalazło się kilka fajnych zwrotów akcji jednak to za mało. Gdyby nie postać Ronana uznałabym, że ta książka jest słaba. Mam cichą nadzieję, że kolejny tom zrekompensuje mi niedosyt, który pozostał po Złodziejach.

Wydawnictwo: Uroboros ‖ Rok wydania: 2015 ‖ Liczba stron: 480

You May Also Like

5 komentarze

  1. Nie słyszałam o tej książce w widzę że to moje klimaty. Chętnie po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak samo myślę o całej serii. Chociaż na początek mnie zainteresowała to potem, im dalej w las, tym gorzej. Za dużo absurdu za mało faktycznej fabuły.

    OdpowiedzUsuń