Recenzja „Szkarłatnej głębi”- Krzysztof Bochus
Marek Przybyłowicz - "Czas zemsty"
Recenzja książki Adriany Locke - "Poświęcenie"
Colleen Hoover i kontynuacja "Slammed"
Recenzja książki Samanthy Young - "To, co najważniejsze"

Sarah J. Maas: Królowa cieni [RECENZJA]

by - 08:04


Po skończeniu trzeciej części serii o Celaenie Sardothien, czułam lekkie rozczarowanie o czym pisałam w tej recenzji. Nie przekreśliło to mojej sympatii do serii Maas, bo z ciekawością sięgnęłam po kolejny tom. Jak zaprezentowała się "Królowa cieni" na tle swoich poprzedniczek?

Powrót Królowej

Celaena Sardothien nareszcie zaakceptowała swoje dziedzictwo. Teraz jako Aelin Ogniste serce wraca do Riftholda a wieści o jej dokonaniach docierają do wielu uszu – nie tylko do jej wrogów, ale także sprzymierzeńców, którzy widzą w niej nadzieję na lepsze jutro. Aelin straciła rodziców, królestwo, przyjaciółkę i ukochanego Sama. Dziewczyna jest już gotowa zawalczyć o to co ważne, ocalić najbliższych i stawić czoło swoim wrogom.

Mrok w Rifthold

W tej części Maas wykreowała niezwykle mroczny wizerunek świata. Rifthold stał się niebezpiecznym miejscem. Mroczne istoty żyją w ciałach żołnierzy, a ludzie posiadający w sobie choć cząstkę magii zanikają w tajemniczych okolicznościach. Teraz widzimy Rifthold w zupełnie innym świetle. Akcja powieści przenosi się do slumsów i podziemi. Nowa sytuacja zmusza Aelin, Chaola oraz ich sprzymierzeńców do działania w ukryciu. Dzięki temu mamy możliwość poznać zupełnie inną Celaenę - Celaenę przed Endovier. Szybką, morderczą i bezwzględną. Jej nowa odsłona niezwykle mi się podobała, jednak po raz pierwszy od początku serii dostrzegłam, to na co zwracali uwagę niektórzy czytelnicy. Aelin momentami zachowywała się niezwykle kapryśnie, czym wzbudzała moją irytację, szczególnie w relacji z Chaolem.

Nadzieja

Powrót królowej Aelin napawa wielu ludzi nadzieją na lepszą przyszłość. Nagle na barki dziewczyny spada ogromna odpowiedzialność - los nie tylko jej przyjaciół, ale także ludzi, którzy pokładają w niej nadzieję. Na szczęście dziewczyna nie jest sama. Może liczyć na swoich towarzyszy – kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana.


Bohaterowie

Sarah J. Maas każdej postaci poświęciła należytą uwagę. Choć fabuła skupia się na Aelin, to czytelnik ma możliwość spojrzeć na wszystko także z perspektywy Chaola, który toczy wewnętrzną walkę. Z jednej strony chce wyswobodzić królestwo od tyrana uwalniając magię, lecz z drugiej obawia się jej potęgi i istot nią władających. Chaol w „Królowej cieni” ukazuje także swoje drugie oblicze – to mniej przyjemne. Autorka nie zapomniała także o Dorianie, którego życie zawiera się w jednym słowie – cierpienie. Na rozwiązanie wątku z Dorianem czekałam z niecierpliwością. 

W trzecim tomie jedną z bohaterek była wiedźma Manon, której historia niezwykle mnie nudziła. Ku mojemu zaskoczeni w „Królowej cieni” ten wątek okazał się naprawdę ciekawy. Wiedźma podobnie jak Aelin musiała sprawdzić się w roli przywódczyni. Jest postacią niezwykle skomplikowaną - drapieżną i nieprzewidywalną, ale posiadająca zalążek dobra.

To jest to!

Autorka od razu wrzuca czytelnika w wir wydarzeń i od pierwszej strony, aż po ostatnią nie pozwala mi się nudzić. Historia w tym tomie była jak jazda bez trzymanki kolejką górską. Niebezpieczna. Nieprzewidywalna. Emocjonująca. Maas wypełniła książkę akcją aż po brzegi i nie mam wątpliwości co do tego, że ta część była lepsza niż jej poprzednie tomy.

Podsumowanie

„Królowa cieni” to książka, która zachwyciła mnie pod każdym względem. Sarah J. Maas pokazała na co ją stać. Napisała historię, która ujmuje wyrazistymi postaciami, nieprzewidywalną akcją, mrocznym i niebezpiecznym światem. Czwarty tom czytało mi się lepiej niż poprzedni i jeśli „Dziedzictwo ognia” was rozczarowało i nie wiedzieliście czy sięgnąć po kontynuację, to uwierzcie, że warto przeczytać kontynuację!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 


Wydawnictwo: Uroboros ‖ Rok wydania: 2016 ‖ Liczba stron: 848
Tom: IV ‖ Tytuł oryginalny:Queen of Shadows ‖ Ocena: 6/6


Zobacz również poprzednie recenzje:
Tom I:  Szklany tron
Tom II: Korona w mroku

You May Also Like

6 komentarze

  1. Uwielbiam tę autorkę. Do serii Szklany Tron wracam od czasu do czasu. Na pewno przeczytam i tę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, nie przepadam za tego typu literaturą.Mam jednak w rodzinie siostrę, która tego typu książkami ma wypchane regały po brzegi.Podrzucę jej ten tytuł o ile już go nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli Sardothien wreszcie nabyła mózgu gdzieś po drodze, a co więcej nauczyła się go używać, to zapowiada to całkiem niezły tom. Jeśli nie, to, no cóż, znowu dojdę do wniosku, że ta blond pięknotka potrafi sknocić swoją postacią cała fabułę, a Maas powinno się torturować za wymyślenie tak głupiej osoby jako głównego bohatera :D

    OdpowiedzUsuń
  4. 848 stron? O matulu! Przy moim braku czasu to chyba cały miesiąc czytania ;) Dużo słychać o tej autorce, ale nie jestem przekonana. Z drugiej strony to wydawnictwo byle czego nie wydaje... hmmmm...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce.
    Ja teraz czytam "Szczęśliwy jak łosoś" :) Polecam jeżeli interesujesz się skandynawią, a w szczególności Norwegią:)


    Zapraszam na nowy post! A w nim relacja z Open'era ♥
    Będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz.
    Pozdrawiam! Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam na oku Dwory... ale muszę w końcu poznać twórczość tej Autorki!

    OdpowiedzUsuń