Recenzja „Szkarłatnej głębi”- Krzysztof Bochus
Marek Przybyłowicz - "Czas zemsty"
Recenzja książki Adriany Locke - "Poświęcenie"
Colleen Hoover i kontynuacja "Slammed"
Recenzja książki Samanthy Young - "To, co najważniejsze"

[RECENZJA] Magdalena Pioruńska: Twierdza Kimerydu

by - 20:43


Pterodaktyle i raptory? Takie rzeczy tylko w Jurrasic Park. Otóż nie do końca… Po przeczytaniu opisu z okładki „Twierdzy Kimerydu” pomyślałam sobie: Czy ta historia jest zjadliwa? Moją barierą przed książką była niechęć do tematyki dinozaurów. Jakby tego było mało, dochodzą jeszcze badania genetyczne w wyniku których mamy do czynienia ze  mutowanymi ludźmi. Nie wiedziałam czy odważna powieść Magdaleny Pioruńskiej okaże się smaczna, czy też po jej przeczytaniu będę cierpieć na niestrawność. Zaryzykowałam, gdyż ciekawość zwyciężyła.

Anna Guitereez- antropolog z Uniwersytetu Krokodyli cudem uchodzi z życiem, po krwawym stłumieniu pokojowej konferencji asymilacyjnej w Mieście Krokodyli. Kobieta przemierza pustynię w poszukiwaniu Twierdzy Kimerydu. Uciekając przed śmiercią czyhającą pośród piasków pustyni i na błękitnym niebie, po którym przemykają pterodaktyle, przypadkiem trafia do celu podróży. Na swojej drodze spotyka słynnego strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, który zabiera ją do Twierdzy. Przybycie słynnej pani antropolog do miasta powoduje, że konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu zaczyna się zaostrzać i zagrażać życiu ludzi i hybryd.

Historia przedstawiona jest z perspektywy Anny, Tyrsa, Tycjana i Tuliusza/Tulię, dzięki czemu możemy lepiej poznać ich myśli i targające nimi emocje. Każda z postaci jest inna. Od początku polubiłam Tyrsa Mollinę, który jest pół człowiekiem, pół raptorem; młodzieńcem z niewyparzonym językiem, który woli kobiety niż naukę, lecz drzemie w nim siła (bez wahania decyduje się przejąć obowiązki burmistrza gdy wymaga tego sytuacja), a na jego barkach spoczywa obowiązek opieki nad młodszym rodzeństwem. Interesującą postacią okazał się także Tulisz, który nie od razu przypadł mi do gustu. Tulisz był dla mnie postacią tragiczną. W wyniku eksperymentu, którego poddała go własna matka, cierpiał na rozdwojenie osobowości. Raz był Tuliuszem, a raz Tulią. Stopniowo pokonywał drogę do poszukiwania własnego „ja”. Cały czas zastanawiałam się, która jego natura zwycięży. Tuliusz wykazał się niezwykłą odwagą i to jego osoba zaskoczyła mnie najbardziej i pozostała w mojej głowie, jeszcze długo po zakończeniu lektury.

Magdalena Pioruńska stworzyła oryginalnych oraz wielobarwnych bohaterów i osadziła ich w świecie o skomplikowanej sytuacji politycznej. Europa znajduje się pod rządami okrutnego cesarza Brytanika, który chce rozszerzyć swoje wpływy na Afrykę. Ludzie boją się gadów, ale niektórzy chcieliby wykorzystać je do własnych nikczemnych celów, aby zwiększyć swoje wpływy. Mieszkańcy Twierdzy Kimerydu są w niebezpieczeństwie, a szczególnie rodzina Tyrsa. Okazuje się, że czasem bezwzględnym drapieżnikiem nie jest prehistoryczny gad, ale sam człowiek.

Początkowo miałam mały problem z wgryzieniem się w temat, a wielość imion zaczynających się na literę „T” i „A” nie pomagała. Jednak po kilkunastu stronach początkowe zakłopotanie ustąpiło zaciekawieniu. Autorka stopniowo wprowadzała kolejne postacie i intrygi, aż w pewnym momencie zaserwowała istną bombę. Nagle akcja powieści nabrała takiego tempa, że nie byłam w stanie oderwać się od książki. Sądziła, że wiem jak potoczy się dalsza akcja. Otóż nie! Byłam w ogromnym błędzie. Autorka nie skonstruowała ckliwej i przewidującej historii, lecz nieprzewidywalną, mocno wciągającą i wywołującą ciarki na rękach opowieść. Pioruńska zupełnie zaskoczyła mnie napisanym zakończeniem. Z niedowierzaniem czytałam ostatnie karty epilogu.

Oryginalność- tak w jednym słowie mogłabym opisać „Twierdze Kimerydu”. Do tej pory nie spotkałam się z historią o dinozaurach i ludziach z ich genami. Mocnym elementem powieści jest nieszablonowe zakończenie. Dodatkowo autorka nie bała się poruszyć tematów tabu (homoseksualizm i prostytucja), których najbezpieczniej unikać w literaturze. Magdalena Pioruńska stworzyła ciekawy aczkolwiek brutalny świat, z barwnie wykreowanymi postaciami i niesamowitą akcją. Zdecydowanie polecam "Twierdzę Kimerydu" i czekam na drugi tom.

Wydawnictwo: Novae res  ‖ Rok wydania: 2017 ‖ Liczba stron: 443 
Ocena: 5/6 ‖ Tom: I

You May Also Like

8 komentarze

  1. A to chyba jednak lektura nie dla mnie... Właśnie przez tematykę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście oryginalna książka :)
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Seems like you are quite into sci-fi! :-)

    -Kati
    Almost Stylish

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się skuszę. A tymczasem... Zostaję na dłużej. :)
    Buziaki,
    StormWind z bloga https://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam taką tematykę, być może przez moją miłość do Parku Jurajskiego, który bezustannie męczę i oglądam na okrągło. Dodatkowo podsunęłaś mi pewien plan - mój brat nie znosi czytać, ale może gdybym mu podsunęła tę książkę... Cóż, warto spróbować :)

    Książkowy Zakątek

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze wiedziałaś jak mnie zachęcić, gdyż słowo "oryginalność" działa na mnie niczym wabik. Trudno jest znaleźć tak skomplikowanych, a przy tym dobrze skonstruowanych książek i Tobie się udało, co bardzo mnie cieszy. Dodatkowo jestem dumna, że to właśnie wydawnictwo Novae Res wydało powyższą pozycję, gdyż bardzo je cenię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że dla mojej córki będzie idealna. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  8. Ksiazka nie dla mnie,jakos dinozaury to nigdy nie był moj ulubiony temat. Ale recenzja dobrze napisana :)

    Pozdrawiam, Paulina z linekwksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń