Recenzja „Wyspy dusz”
Recenzja "Narodziny królowej"
Recenzja "Polowanie na El Chapo"
Recenzja "Wilk"
Recenzja "Dziwna pogoda"

[RECENZJA] Colleen Hoover: Maybe Someday

by - 18:29



Sydney i Ridge mieszkają na tym samym osiedlu. On jest głuchoniemy, lecz kocha muzykę i gra na gitarze, jednak od pewnego czasu cierpi na blokadę twórczą i nie jest w stanie nic napisać. Ona zaś mimo protestów ze strony ojca wybrała szkołę muzyczną zamiast prawniczej, jest w szczęśliwym związku z Hunterem i mieszka z przyjaciółką Tori. Pewnego dnia Ridge zauważa, że Sydney śpiewa do jego muzyki i postanawia bliżej ją poznać. Niedługo po tym Sydney otrzymuje dość nietypowy prezent urodzinowy... Dowiaduje się, że jej chłopak od jakiegoś czasu zdradza ją z jej przyjaciółką. Dziewczyna jeszcze tego samego dnia pakuje walizki, zrywa z Hunterem i opuszcza mieszkanie. Z pomocą przychodzi jej właśnie chłopak z osiedla i proponuje jej nocleg w swoim mieszkaniu. Sydney pozbawiona dachu nad głową, przyjmuje jego propozycję.

Autorka skupiła się przede wszystkim na ukazaniu emocji głównych bohaterów. Relacja, która łączy Ridge’a i Sydney jest skomplikowana. Przez dłuższy czas starają się nie zwracać uwagi na powstającą między nimi chemię. Ridge ma dziewczynę Maggie, a Sydney dopiero co rozstała się z chłopakiem. Jednak gdy są blisko siebie wszelkie granice pomiędzy nimi się zacierają. Coraz trudniej jest im pozostać po właściwej stronie, gdy ich serca łomoczą w rytm muzyki. Ridge to wrażliwy i uczuciowy chłopak, który żyje w świecie ciszy lecz słyszy dotykiem. Jak każdy człowiek popełnia błędy. Kocha Maggie i nie chce jej stracić, jednak nie może zaprzeczyć także uczuciu do Sydney. A Sydney nie chce być jak jej była przyjaciółka. Są rozdarci między uczuciami a rozsądkiem. Ridge nie chce skrzywdzić żadnej z dziewczyn, jednak czy jest to możliwe? Zwycięży serce czy rozum? Jakie konsekwencje przyniosą decyzje bohaterów? Emocje towarzyszące bohaterom są piękne, jednak ten trójkąt miłosny… zupełnie popsuł mi przyjemność z lektury.

Książka po brzegi przepełniona jest muzyką. Genialnym pomysłem było zamieszczenie kodu QR w książce, przenoszącego czytelnika bezpośrednio na stronę, na której można posłuchać utworów z książki. Jest to świetne urozmaicenie dla czytelnika a jednocześnie dobra promocja artysty. Przyznam się, że soundtrack „Maybe Someday” bardzo mi się spodobał i często do niego wracam. Pod tym względem, książka może spodobać się wszystkim, którzy lubią muzykę w literaturze.

Colleen Hoover tak bardzo skupiła się na Sydney i Ridgeu, że odcięła główną bohaterkę murem od świata. Jej była przyjaciółka wyparowała, choć nadal mieszkały na tym samym osiedlu. Nie jestem w stanie uwierzyć, że przez cały ten czas dziewczyny się nie widziały. Całe życie Sydney toczyło się wyłącznie w mieszkaniu chłopaka. Gdzie szkoła lub praca? Istniały jedynie w tle, daleko w tle.

Było to moje pierwsze spotkanie z Colleen Hoover i wypadło raczej średnio. „Maybe Someday” to historia z dozą humoru, przepełniona muzyką, emocjami i bólem. Bohaterów połączyła muzyka i zakazane uczucie. Nie potrzebują słów, aby wyrazić to co czują, gdyż w ich przypadku dotyk mówi więcej niż milion słów. Jedyną rzeczą, która strasznie popsuła mi przyjemność z czytania to trójkąt miłosny, gdyż będąc na miejscu Sydney nie chciałabym być "tą drugą".

Wydawnictwo: OtwarteRok wydania: 2015 ‖ Liczba stron: 360 ‖ Ocena: 3,5/6 
Tom: I ‖ Cykl: Maybe

You May Also Like

14 komentarze

  1. Od tej książki zaczęła się moja przygoda z twórczością Colleen Hoover i choć książkę wspominam miło, to jednak są inne książki autorki, które podobały mi się dużo bardziej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam ją jakiś czas temu i pomimo tego, że mi się spodobała, muszę przyznać, że nie jest to najlepsza książka Colleen Hoover. Jeżeli było to Twoje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki to zachęcam Cię abyś dała jej jeszcze jedną szansę bo pozostałe jej książki są o wiele lepsze :))
    Pozdrawiam,
    https://blondiebooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja przygoda z Hoover zaczęła się od serii "Hopeless" i zaliczam ją do dość udanych. WIADOMO. Wiadomo, że to ogólnie nie jest literatura najwyższych lotów ale z tego co pamiętam "Maybe Someday" tez mi się średnio podobało, uważam że pomysł na książkę był super ale potencjał nie został wykorzystany. Z całego serca polecam Ci "November 9", mam nadzieje że ta ksiazka odczaruje dla Ciebie Hoover :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobała mi się ta książka, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam jakiś czas temu, znałam bowiem już "Hopeless" i byłam ciekawa, czy kolejna lektura wzbudzi we mnie podobne emocje. Niestety, przez większość czasu się nudziłam :( chyba nie dla mnie już takie lektury...

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla mnie właśnie od tej książki zaczęło się uwielbienie do autorki. Naprawdę bardzo mi się podobała. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie jest to autorka dla mnie.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej książce, ale o Autorce sporo. Myślę, że przeczytam tą książkę, ale w późniejszym czasie.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam, że książki autorki wypadają dosyć przeciętnie, jednak od dłuższego czasu mam ochotę na czytelnicze guilty pleasure, a ta wydaje się być do tych celów idealna :)

    Pozdrawiam, ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Krew mnie zalewa jak czytam takie zlewcze komentarze o mojej ulubionej pisarce. Wypada dość przeciętnie? No sory ale na stronie lubimy czytać jej ksiazki zajmują same pierwsze miejsca i są jednymi z najlepiej ocenianych. Nie wiem co takiego wspaniałego czytaliście prędzej, że jej książki wypadają przy tym słabo. Ja osobiście przez 5 lat mojej przygody z czytaniem romansów nie znalazłam nic tak dobrego i innego. Prosze was... muzyka stworzona specjalnie do książki??? Jak możecie to tak zlewac? Mogę może prosić przykłady tych książek które wy czytacie? Nie wiem, może ja to robie źle.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię autorkę, ale tej książki akurat nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja także nie przepadam za trójkątami, ale ta książka wyjątkowo przypadła mi do gustu. Generalnie bardzo lubię twórczość Colleen Hoover.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trójkąty też mnie trochę irytują, szczególnie że w literaturze jest ich mnóstwo. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze żadnej książki autorki nie przeczytałam. Do tej nie jestem w pełni przekonana, chociaż dałabym jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń