Recenzja „Szkarłatnej głębi”- Krzysztof Bochus
Marek Przybyłowicz - "Czas zemsty"
Recenzja książki Adriany Locke - "Poświęcenie"
Colleen Hoover i kontynuacja "Slammed"
Recenzja książki Samanthy Young - "To, co najważniejsze"

[RECENZJA] Andy Weir - Marsjanin

by - 17:43


Zanim Andy Weir napisał „Artemis”, w 2014 roku stworzył prawdziwą perełkę przygodowego sci-fi. Tej książki nikt się nie spodziewał, również nikt na nią nie czekał. Po prostu się pojawiła i z miejsca stała się bestsellerem. Historia Marka Watneya, astronauty, który przez burzę piaskową pozostał w bazie na Marsie, jest moją ulubioną wariacją na temat Robinsona Cruzoe. Tylko oddalonego od swojego domu średnio o 80 mln kilometrów. 

Marsjański kowboj

Co jest takiego wyjątkowego w tej powieści? Z pewnością wyróżnia się zaraźliwy humor głównego bohatera i jego pomysłowość. Jako że pozostał sam na czerwonej planecie bez kontaktu z Ziemią, nie mógł cichutko płakać w kąciku i czekać na ratunek (albo śmierć). Musiał zakasać rękawy i dzięki naukowemu wykształceniu coś wymyślić, bo zapasy które pozostały w bazie nie wystarczyłyby na długo. Może to nie jest poradnik „Jak przetrwać na Marsie”, ale pozwala od podszewki wczuć się w głównego bohatera, który musi zrobić wszystko, aby przeżyć.

Poradnik pozytywnego myślenia


Książka trzyma w napięciu i nie opuszcza czytelnika na moment. Aby nie było za różowo, Markowi nie wszystko się udaje i nawet gdy posiada świetny plan, zostaje sponiewierany przez marsjański los. Czasem drobne przeoczenie powoduje katastrofalny skutek. Ale jak już napisałem wcześniej, humor głównego bohatera nie opuszcza, nawet w najmroczniejszych momentach stara się nie tracić głowy. Markowi zdarza puścić oczko do czytelnika, przez co może odnaleźć mnóstwo odniesień do popkultury. Nie jest sztywną postacią i dzięki temu otrzymaliśmy jednego z lepszych książkowych bohaterów.

Daleka droga do domu

Autor odkrył na nowo uniwersalną powieść o rozbitku, który musi poradzić sobie z przeciwnościami losu. Dla mnie, miłośnika fantastyki naukowej oraz kosmicznych wojaży, ta książka jest czymś czego brakowało od wielu lat na zakurzonym rynku wydawniczym i pomimo utartych schematów, czuć powiew świeżości. Prawie cała książka jest napisana w formie dziennika, co dodatkowo dodaje autentyczności przedstawionej historii człowieka, który jest zdany sam na siebie. Aczkolwiek czasem miałem wrażenie, że ilość złych zdarzeń przekracza dopuszczalną normę, ale rozumiem, że taki zabieg był zrobiony celowo, aby czytelnik nie zanudził się.

I tak to się żyje na tym Marsie


Powieść jest napisana tak, aby wszystkie zawiłości techniczne zostały od razu wyjaśnione, więc nawet laik, który od czasu do czasu interesuje się taką tematyką nie został brzydko potraktowany przez autora. Większym minusem, który udało mi się zauważyć, to jest trochę naciągana końcówka książki, która, może nie niszczy naukowej otoczki, ale powoduje mały zgrzyt. Podsumowując, jest to naprawdę świetnie napisana książka, wykorzystująca elementy popularnonaukowe w trzymającej napięciu fabule. Mark, pomimo przeciwności losu stara się przeżyć na Marsie wykorzystując swój największy oręż. Pomysłowość i wiedzę. Polecam wszystkim, których kręci fantastyka popularnonaukowa z technicznym zapleczem.

Pozdrawiam
Emil Śmistek


Wydawnictwo:  Akurat ‖ Rok wydania: 2014 ‖ Liczba stron: 384 ‖ Ocena: 5/6
Tytuł oryginalny: The Martian

You May Also Like

9 komentarze

  1. Mam tę książkę na swojej półce, ale jeszcze jej nie czytałam. Muszę jednak kiedyś do niej zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie zdecyduję na lekturę tej książki.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam okazję obejrzeć film - niby ciekawy, ale jak dla mnie za długo toczyła się akcja. Może kiedyś przekonam się do książki:)

    Pozdrawiam,
    korczireads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, fantastyczny post! Naprawdę mi się spodobał :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. "Marsjaninem" zainteresowałam się już w okolicach premiery, ale dotąd go nie przeczytałam. Swego czasu tak dużo osób o nim mówiło, że przestał mnie interesować. Trafiałam też na skrajne opinie i nie byłam pewna czy warto, czy niekoniecznie - teraz szala znowu przechyla się na "warto". :D
    Pozdrawiam C:
    https://lordowaforteca.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od dawna planuję przeczytać tę książkę, a po Twojej recenzji na pewno to zrobię. Nie jestem fanką Marsa, ale i tak coś mnie ciągnie, żeby poznać tę historię :)

    lustrzana nadzieja

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedna z ciekawszych książek jaką miałam okazję czytać. Postać Marka wykreowana fantastycznie. Uwielbiam taki typ bohaterów. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten gatunek jakoś mi nie leży. Próbowałam się niejednokrotnie przekonać ale niestety nie udało się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam Marsjanina, za ten humor, lekkość <3 czytałam niedawno Artemis, niestety Marsjanin pozostaje jedyny w swoim rodzaju, bo druga książka Weira to rozczarowanie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń